Chorzy na COVID-19 za późno trafiają do szpitala. Pulmonolog: Saturacja 92 to podejrzenie niewydolności oddechowej
  • Katarzyna PinkoszAutor:Katarzyna Pinkosz

Chorzy na COVID-19 za późno trafiają do szpitala. Pulmonolog: Saturacja 92 to podejrzenie niewydolności oddechowej

Dodano: 56
Koronawirus, zdjęcie ilustracyjne
Koronawirus, zdjęcie ilustracyjne / Źródło: PAP / Wojciech Olkuśnik
Przy saturacji 92 i niższej teleporada nie wystarcza. – Nie wyobrażam sobie, żeby przez telefon wziąć odpowiedzialność za pacjenta niewydolnego oddechowo – mówi dr Aleksander Kania z Pulmonologii i Alergologii Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie. Dlaczego chory na COVID-19 musi sprawdzać saturację, jak to prawidłowo robić, kiedy trzeba pilnie dzwonić po pogotowie i czy pomiar pulsoksymetrem jest prawidłowy?

Dlaczego przy COVID-19 trzeba mierzyć saturację? I co to oznacza, gdy jest zbyt niska?

Dr Aleksander Kania: Saturacja pokazuje, jaka ilość hemoglobiny krążącej w krwi jest związana z tlenem. U osoby zdrowej jest to ok. 98 proc.: umożliwia to prawidłowy transport tlenu do wszystkich komórek ciała. W trakcie choroby płuc tlen przestaje w dostatecznej ilości przedostawać się do organizmu; zmniejsza się więc ilość tlenu związanego z hemoglobiną.

Mierzenie poziomu saturacji dziś zaleca się wszystkim chorującym na COVID-19 w domu. Jednak bardzo różnie są podawane poziomy saturacji, kiedy należy zadzwonić po pogotowie: 92, 90, poniżej 88?

Faktem jest, że saturacja jest w pewnej mierze pomiarem orientacyjnym, dlatego mogą pojawiać się różne rekomendacje. Wartość saturacji równa lub mniejsza 92 proc. budzi jednak podejrzenie, że pacjent rozwija niewydolność oddechową: wymaga diagnostyki i podania tlenu. Mogę zarekomendować, że jeśli wartość saturacji wynosi 92 proc. i mniej, to pacjent powinien być pilnie skonsultowany przez lekarza, który podejmie decyzję, czy chory nie wymaga tlenoterapii.

Przy saturacji 92 proc. (lub mniejszej) wystarczy teleporada? Czy pacjent powinien być zbadany, mieć wykonaną tomografię płuc?

Według mnie, absolutnie nie wystarczy. Mogą być różne przyczyny, dlaczego u pacjenta z COVID-19 rozwija się niewydolność oddechowa. Najczęstszą przyczyną jest wirusowe śródmiąższowe zapalenie płuc. Jednak wielu pacjentów ma również współistniejącą zatorowość płucną, która także może być powodem niewydolności oddechowej.

Nie wyobrażam sobie, żeby wziąć odpowiedzialność medyczną za pacjenta niewydolnego oddechowo przez telefon. Najprawdopodobniej pacjent z saturacją 92 i mniejszą wymaga podawania tlenu, co powinno odbywać się w szpitalu, nie w domu. Druga rzecz: stan zdrowia pacjenta, który jest na tyle chory na COVID-19, że rozwinął niewydolność oddechową, może w ciągu godzin gwałtownie się pogorszyć. Dlatego jego dalsze leczenie w domu jest niebezpieczne.

Saturacja 92 proc. oznacza już niewydolność oddechową?

To jest podejrzenie niewydolności oddechowej. Wartość 92 proc. jest niepokojąca i wymaga diagnozy. Trzeba pobrać próbkę krwi tętniczej i zrobić tzw. badanie gazometrii. Przez telefon nie da się tego sprawdzić.

Pacjenci często popełniają błędy przy mierzeniu saturacji. Jak powinno się ją prawidłowo mierzyć? Pacjent powinien leżeć, siedzieć, mierzyć saturację po wysiłku fizycznym?

Koniecznie w spoczynku, pacjent powinien odpocząć 10-15 minut. Dłoń powinna być ciepła, paznokieć nie może być pokryty lakierem do paznokci. W przypadku wątpliwości, warto sprawdzić pomiar na drugiej ręce.

W jakim stanie są chorzy na COVID-19, którzy przyjeżdżają do szpitala?

Niestety, przyjeżdżają późno, z wartościami saturacji 80 proc., czasem nawet 70 proc.

A to oznacza, że tylko 70, 80 proc. hemoglobiny przenosi tlen. Jak to odbija się na organizmie?

To stan zagrożenia życia. Spadek poziomu tlenu we krwi prowadzi do niedotlenienia ważnych narządów, w tym serca i mózgu.

Pewną pułapką i niezwykłym fenomenem COVID-19 jest fakt, że pacjenci – mimo że są głęboko niedotlenieni – często nie odczuwają duszności. To niezwykle niebezpieczne. Wielu pacjentów jest niewydolnych oddechowo, są ciężko chorzy, tymczasem subiektywnie czują się całkiem nieźle.

Czasem pojawiają się opinie, że pulsoksymetry kupowane w aptekach zaniżają poziom saturacji. Czy to prawda?

To nie jest możliwe, żeby w Polsce można było sprzedawać w aptekach pulsoksymetry, które nie byłyby certyfikowane. Pulsoksymetr jest urządzeniem medycznym, żeby mógł być sprzedawany na terenie UE, musi mieć certyfikat. Oznacza to, że pomiar dokonany takim urządzeniem powinien być wiarygodny. Nie wyobrażam sobie, żebym – nawet mając podejrzenie, że coś może być nie tak ze sprzętem – tego nie sprawdził. Mówimy o bezpieczeństwie, a być może nawet życiu pacjenta.

+
 56
Czytaj także